<title_newspaper="Życie Warszawy">
<title_article="Krótko o Iranie">
<author_1="Edm. Bora">
<author_2="">
<language="pl">
<style="press">
<year="1951">
<month="5">
<date="1951-05-06">
<period="d">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Strajki dziesiątków tysięcy robotników naftowych w prowincji Chuzistan i szeroka fala strajków, która objęła inne centra przemysłowe Iranu w marcu i kwietniu br. — wysoce zaniepokoiły nie tylko koła rządzące w USA i Anglii. Zaniepokoiły również te sfery polityczne Iranu, które, usiłując przechwycić antyimperialistyczne nastroje mas ludowych, zdecydowały się posunąć naprzód sprawą upaństwowienia źródeł naftowych.
Przywódcy tzw. „frontu narodowego” z wyraźną dezaprobatą odnieśli się do fali strajków, która objęła kraj. Kiedy „Stowarzyszenie do walki przeciw Anglo-Irańskiemu Towarzystwu Naftowemu” zaproponowało w marcu dziennikom teherańskim wysłanie swoich korespondentów na tereny objęte strajkami, pismo „Szohed”, organ „frontu narodowego”, tę ofertę demonstracyjnie odrzuciło. Nie wyraźne stanowisko zajęła prasa, reprezentująca wspomniany „front narodowy”, również wobec stanu wojennego, który wprowadził uprzedni premier Hussein-Ali.
Równocześnie jednak ta sama prasa by zyskać sobie popularność występowała ostro przeciw Anglo-Irańskiemu Towarzystwu Naftowemu i żądała jak najszybszego wprowadzenia w życie ustawy o upaństwowieniu. Koła rządzące w Iranie z zaniepokojeniem stwierdzały, że stopniowo, ale zdecydowanie z rąk przywódców „frontu narodowego” wymyka się kontrola nad masami ludowymi. Z niemniejszym niepokojem stwierdzały to koła rządzące w Waszyngtonie.
Nie przypadkowo audycje „Głosu Ameryki” dla Iranu atakowały i atakują w ostrych słowach wspomniane już „Stowarzyszenie do walki przeciw Anglo-Irańskiemu Towarzystwu Naftowemu” i irański ruch obrońców pokoju, a jednocześnie całkowicie pomijają milczeniem działalność „frontu narodowego” i organizacji muzułmańskiej „Fedojon-Islom” („Bojownicy Islamu”). Warto przypomnieć, że przywódca tej organizacji Kaszani oficjalnie przyznał, że były premier gen. Razmara został zabity na jego rozkaz.
Przyznać trzeba, że koła rządzące USA i Anglii wykazują w tym wypadku dużo… zdrowego rozsądku. Nie przejmują się zbytnio ostrymi artykułami wymierzonymi przeciw imperializmowi brytyjskiemu i z lekka nawet niekiedy zahaczającymi o USA, które się ukazują w pismach zbliżonych do „Bojowników Islamu” i tzw. „frontu narodowego”. 
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_2>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>